23 lata temu rolnicy rozpoczęli w Brazylii walkę o kompleksową reformę rolnictwa, a wielu z nich zginęło w starciu z policją. Można uznać ten dzień za przełomowy moment, który ludzie na całym świecie co roku upamiętniają, nie ustając w walce o suwerenność żywnościową, dostęp do ziemi, godne płace, poszanowanie zasobów naszej planety i ciężkiej pracy związanej z produkcją zdrowego jedzenia.

VIA CAMPESINA to jeden z wielu ruchów, który odgrywa najbardziej znaczącą rolę w zabieganiu o prawo do żywności, w którego j działania angażują przeróżne organizacje pozarządowe. Jedną z nich jest galicyjska „Amigos da Terra”, lokalna grupa wchodząca w skład hiszpańskiego NGO „Friends of the Earth”, w której miałam możliwość pracować kilka lat temu. Zaangażowałam się tam w inicjatywy, dzięki którym w odczuwalny i realny sposób, codziennie po trochu, zmienialiśmy świat. Projekt, zainspirowany przez lokalną społeczność, choć realizowany na niewielką skalę, pozwolił na wdrożenie w życie tego, czego domagają się rolnicy na całym świecie.

Zajmowaliśmy się uprawą ziemię na obrzeżach miasta jakiej? (stolicy prowincji jakiej?), która nie należała do tej organizacji, była natomiast udostępniona przez jej właścicieli, którzy nie mieli pomysłu na jej zagospodarowanie, czasu bądź też ochoty. Najważniejsze było to, że oddali nam swój skrawek ziemi do użytku jako tzw. „bank ziemi” (https://agader.xunta.gal/es/banco-de-tierras), będący galicyjską inicjatywą wprowadzoną w 2011 r. przez Ministerstwo Rolnictwa Królestwa Hiszpanii, której założeniem jest przeciwdziałanie wyjałowieniu gleby, porzucaniu ziemi i powstawaniu nieużytków, a tym samym udostępnianiu ziemi tym, którym jej brakuje. Dysponowaliśmy przestrzenią, na której można było nauczyć się prowadzenia ogrodnictwa ekologicznego, bezpośredniej pracy z glebą i roślinami czy też uprawy pożywienia na własne potrzeby. Można by rzec – suwerenność żywieniowa z prawdziwego zdarzenia! Dzięki temu, mogliśmy dzielić się zarówno doświadczeniem, wiedzą jak i naturalną przestrzenią, którą wspólnymi siłami stworzyliśmy. Zorganizowane zostały dyżury związane z dbaniem o ogród, powstała specjalna przestrzeń do prowadzenia warsztatów z budownictwa naturalnego, hodowli dżdżownic/wermikompostowania, a także do wspólnego spędzania wolnego czasu, biesiadowania i wspólnego świętowania. Umożliwiło to budowanie trwałych relacji dzięki pracę z ziemią, roślinami, za pomocą wielu technik uprawy i budowania naturalnego, które wszystkim nam dawało poczucie niezwykłej siły sprawczej, energię do dalszego działania, a przede wszystkim satysfakcję! Soczyste i zdrowe plony spowodowały poczucie prawdziwej wolności.

Ludzie, których poznałam podczas pobytu w Galicji różnili się od siebie całkowicie – pochodzili z różnych kultur, mieli zupełnie inne nawyki – jednak połączyła ich dbałość o wspólnie mozolnie tworzoną przestrzeń, która dawała nam niezależność, radość a także zwyczajne korzyści, które dzięki ‘bankowi ziemi’ nie zostały zaprzepaszczone.

W tym wyjątkowym dniu chciałabym podzielić się z Wami przeżyciem, które tak wiele wniosło w moje życie, bo każdy przecież musi jeść by przeżyć, a tak niewielu z nas zastanawia się na tym, skąd tak naprawdę pochodzi to, co kładziemy na swoim talerzu. Obecnie pozwalamy, by decydowały o tym wielkie, międzynarodowe korporacje patentujące żywe organizmy, którymi są rośliny (co jest przecież sprzeczne z założeniami międzynarodowego prawa patentowego). Prześcigają się one w bioinżynieryjnych wymysłach, kusząc nas manipulacją reklamowanej żywności. Niech nie przeszkodzi nam w tym nasz codzienny pośpiech i brak czasu, bo tutaj chodzi o naszej zdrowie i jakość życia, przyszłość naszych dzieci!

Dziś chciałabym Wam, przypomnieć, że jesteśmy nieodłączną częścią natury, i czy tego chcemy, czy też nie – jesteśmy zależni od niej, od tego co nam daje i jak tym dysponujemy. Dzielmy się zatem, ziemią, jedzeniem, nie marnotrawiąc posiadanych zasobów i płacąc czasem więcej za pożywienie lepszej jakości, o które troszczył się z dobroci serca człowiek za pomocą swoich rąk i ciężkiej pracy, a nie maszyn i oprysków. Szanujmy, doceniajmy i wspierajmy rolników, którzy giną pod naporem ogromnych monokultur, swoimi codziennymi wyborami i mozolnym wysiłkiem, by tworzyć lepszy, bardziej zrównoważony świat. Szukajmy wokół siebie małych, lokalnych sprzedawców, jedzmy prawdziwe jedzenie, które Michael Pollan określił jako: „wszystko, co nasza babcia byłaby w stanie rozpoznać” i starajmy się zakładać własne uprawy w ogrodach społecznych, na przydomowych ogródkach, balkonach czy nawet parapetach. Stwórzmy razem silną niezależną społeczność, która sama będzie decydowała o tym, co i skąd to pochodzi, wspierając każdego dnia swoimi wyborami konsumenckimi małych rolników, bez których dni nasze i naszej planety są policzone.

Zawsze podążająca za swoimi pasjami, sukcesywnie realizując marzenia, absolwentka kierunku Kształtowanie Środowiska Przyrodniczego na poznańskim UAM. Od zakończenia studiów jest coraz bardziej oddana ścieżce godnego, świadomego życia, dbałości o środowisko naturalne, walce z marnotrawstwem zarówno żywności, czasu jak i energii. 

17 kwietnia 2019